Witam ponownie po długiej przerwie. Pierwsza nowość – udało mi się wyrwać z Gdańska (tu tańczę). Niestety – z byłym ”pierwszym mężczyzną mojego życia” (tj. Tatą). Znaczy, to też ma swoje plusy
.
W środę rano (sic!), jakiś już miesiąc temu, wklepaliśmy w komputer pokładowy nasz cel – Warszawa. Pewnie zastanawiacie się, kto normalny tam zmierza? Otóż, ojciec leciał do Norwegii na mecz, a moja udała się po aparat. I tu kolejna mała zmiana – generalnie powinnam przechrzcić się na Nikosię
.
Osobiście staram się omijać stolicę wielkim łukiem. Nie czuję się dobrze w mieście, w którym od środków komunikacji miejskiej, zarówno tej naziemnej, jak i podziemnej, trzęsą się mosty oraz ulice, a względny spokój odnalazłam dopiero na cmentarzach. Tak, większość czasu spędziłam z trupami
.
Zwiedzając Warszawę, doszłam do jednego, trochę sumtnego wniosku – stolica ma ogromny problem. Nie wie, czy chce być nowoczesna, socrealistyczna, czy może klasycystyczna.
Nie trafia do mnie zastany miks architektoniczny. Trochę śmieszy, trochę smuci. Zdaję sobię sprawę, iż stolicę trzeba było odbudować. Niestety, wybito nam wiekszość inteligencji na wojnie i efekty są, jakie są…
Nie proponuję burzenia Pajaca Kultury, gdyż, jakkolwiek trywialnie to nie zabrzmi, podoba mi się. Jednkakże, nie pasuje do reszty – Złotych Tarasów i ronda ONZ’tu.
Nie znam się na sprawach planowania infrastruktury, to nie moja brożka. Jednak mam oczy, a kawałek świata udało mi się już zwiedzić. Każda szanująca się stolica chce mieć drapacze chmur, centra biznesowe itd. Zrozumiałe, ale na litość boską, kto buduje szklane kolosy w bliskości historycznego centrum miasta? Można, tak jak zrobili to np. Wiedniu, zagospodarować obrzeża miasta, tworząc całkowicie nową dzielnicę, z centrum rozrywki nad Dunajem oraz biurowcami w tle. To ma ręce i nogi.
Z drugiej storny, wprowadzenie takiego rozwiązania spowodowałoby całkowity brak orientacji w terenie u większości Warszawiaków oraz przyjezdnych, zwłaszcza dla mnie, wracającej w stanie niepełnej trzeźwości z uroczego spotkania ze znajomą… I tak zrobilam parę niepotrzebnych kółek
.
L.
